Teraz nadchodzi chyba najtrudniejsza część całego przepisu: oczekiwanie.
Tort należy wstawić do lodówki na co najmniej 4 godziny. Moim zdaniem smakuje jeszcze lepiej, jeśli postoi w niej przez całą noc. Wtedy spód z ciasteczek staje się bardziej zwarty, krem przyjemnie chłodny, a wiśniowa masa całkowicie zastyga.
Przed podaniem trzeba ostrożnie oddzielić tort od brzegów formy cienkim nożem, a następnie zdjąć obręcz.
Mała wskazówka, dzięki której spód na pewno się uda:
W przypadku takich tortów chłodzonych kluczowe dla łatwego krojenia na ładne kawałki są proporcje między ciasteczkami a masłem. Jeśli masła
jest za mało lub masa została tylko luźno wyłożona do formy, spód będzie się łatwo kruszył.
Dlatego masę należy bardzo dokładnie i mocno docisnąć. Jeśli podczas mieszkania wydaje się ona zbyt sucha, można po prostu dodać jeszcze jedną łyżkę rozpuszczonego masła.
Z kolei w odwrotnej sytuacji…
…ale masa nie powinna też „pływać” w maśle. Konsystencja jest właściwa, gdy po ściśnięciu w dłoni okruchy zachowują swój kształt.
Warto też nie spieszyć się z nakładaniem polewy. Nie wylewałabym jej na krem ze śmietany (typu *Schmand*), póki jest jeszcze wrząca. Lepiej odczekać kilka
minut, aż nieco ostygnie, a następnie ostrożnie rozprowadzić ją od środka ku brzegom – dzięki temu warstwy zachowają ładniejszy wygląd.
Tort ten można z powodzeniem przygotować wcześniej. W lodówce zachowuje świeżość przez dzień lub dwa, choć u nas zazwyczaj znika już pierwszego popołudnia.
Uważam, że to świetna propozycja zwłaszcza na lato, ponieważ nie wymaga użycia piekarnika. Choć przygotowanie jest naprawdę proste, gotowy tort – z trzema wyraźnie widocznymi warstwami – wygląda na znacznie bardziej pracochłonny.
Każdy, kto lubi ciastka typu „Prinzenrolle”, wiśnie i kremowe wypieki, powinien choć raz go wypróbować. Nie potrzeba do